Czym jest polski republikanizm?

Polska Wielki Projekt

Est igitur, inquit Africanus, res publica res populi, populus autem non omnis hominum coetus quoquo modo congregatus, sed coetus multitudinis iuris consensu et utilitatis communione sociatus. eius autem prima causa coeundi est non tam inbecillitas quam naturalis quaedam hominum quasi congregatio.

Cicero, De re publica

Aleć w każdym czasie i wieku są niecnoty i cnoty. Nie masz owszem się czemu dziwować, żeby było wiele złych ludzi i wyrodków ojczyzny w takim kraju, który dąży do anarchii, gdzie prawa wszystkie moc straciły i są prawie wywrócone z gruntu […]. Kiedy ta Rzplita lepiej rządzić się będzie […] natenczas da się jawnie widzieć, że więcej daleko w niej jest dobrych i poczciwych ludzi i obywateli cnotliwych, niżeli niecnotów.

Stanisław Konarski, O skutecznym rad sposobie, cz. III

Ambition must be made to counteract ambition. The interest of man must be connected with the constitutional rights of the place. It may be reflection of human nature that such devices should be necessary to control the abuses of government. But what is government itself but the greatest of all reflections on human nature? If men were angels no government would be necessary.

J. Madison, Federalist Paper No. 51

Jan Filip Staniłko

Czym jest polski republikanizm?

Wolność i Solidarność, 2010

Rzeczpospolita Polska jest republiką tylko z nazwy. Nikt już niemal w Polsce nie wie co to naprawdę znaczy. Polska potrzebuje: spójnej wizji fundującej wspólnotę polityczną, unifikującej formuły polityczności oraz wspólnego słownika politycznego. Polska potrzebuje projektu narodowotwórczego, określającego wolności i obowiązki obywatelskie.

Wspólnota republikańska to po prostu naród polityczny. Ludzie ujęci w dobry ustrój i zorganizowani wokół dobrych instytucji. Polska musi ponownie odnaleźć swój sposób politykowania – właściwy dla jej kultury i społeczeństwa. Ten własny rodzaj politykowania odnaleźć można poprzez trafne zidentyfikowanie polskich instynktów politycznych, spójne ich uteoretyzowanie, a następnie skonstruowanie odpowiedniego mechanizmu instytucjonalnego, minimalizującego niestabilność, maksymalizującego efektywność i posiadającego wysoką czułość na wolę obywateli, przy zachowaniu warunku promowania dobra wspólnego.

Wzorem takiego mechanizmu instytucjonalnego zbudowanego na spójnej i trafnej formule politycznej jest oczywiście konstytucja amerykańska i jej interpretacja w The Federalist Papers. Stanowi ona skomplikowany zespół mechanizmów równowagi, ograniczania i kontroli, który chroniąc podstawy wolności, minimalizuje jej złe skutki i kanalizuje indywidualne działanie w sposób, który sprzyja realizacji interesów zbiorowych.

Polskie instynkty polityczne są najprawdopodobniej równo rozłożone między pragnienie równości i pragnienie wolności.. Chodzi nam zatem o ustrój, w którym konflikt między równością i wolnością byłby produktywny i nie powodowałby nadmiernych napięć. Formułę polityczną, która obejmowałaby te żywioły znajdziemy już u Cycerona (De Republica, ks. I, XXXI): „Każde państwo jest takie, jakim go uczyni charakter i wola człowieka dzierżącego w nim władzę. Jedynie społeczeństwo, w którym rządy sprawuje ogół obywateli, można uznać za ostoję wolności, której smaku z niczym nie da się porównać. Podstawowym jej wymogiem jest wszak powszechna równość.”

RÓWNI W WOLNOŚCI

Według klasycznej definicji Cycerona „Rzeczpospolita to wspólna sprawa, o którą dbamy pospołu, nie jako bezładna gromada, tylko liczne zgromadzenie, jednoczone prawem obopólnej zgody i pożytków z życia we wspólnocie.” (De Republica, ks. I, XXV). Definicja nowoczesna, autorstwa Jamesa Madisona, stwierdza, że „Republiką jest […] rząd [government], który wszystkie władze wywodzi bezpośrednio lub pośrednio z wielkiego ciała obywatelskiego i jest kierowany przez osoby piastujące swe urzędy przez określone kadencje albo przez okres dobrego sprawowania się.” (Federalist Papers, No. 39)

Mamy tu zatem, kluczowe pojęcia i toposy republikańskie – (a.) wolność polityczna zależna od równości wobec prawa, (b.) wspólna sprawa, czyli dobro wspólne, o które dbać można dzięki dobremu ustrojowi, (c.) życie we wspólnocie, które wymaga dyscypliny i poświęcania dobra/interesu indywidualnego, (d.) legitymizowana władza reprezentantów. Rodzą się tu dylematy: moja wolność a ograniczenia prawne, dobro wspólnoty a dobro jednostki, czym jest dobro wspólne i jak ustrój może je promować? Dylematy te rozwiązanie swoje znajdują w republikańskiej formule sprawiedliwości. Formuła sprawiedliwościowa jest jądrem każdej teorii politycznej, ponieważ to ona stanowi klucz rozstrzygania konfliktów. Republikańska formuła sprawiedliwości politycznej jest następująca: Każde działanie publiczne musi podlegać zasadzie wolności każdego obywatela od arbitralnej władzy (państwa i osób prywatnych), zbiorowej ochrony wolności indywidualnej oraz prymatu dobra wspólnego nad prywatnymi lub grupowymi interesami. Na straży tej zasady stoi konstytucja, zasada ta jest jądrem wychowania obywatelskiego a z jej realizacji rozlicza się polityków.

Dla republikanina być wolnym oznacza nie być pod czyjąś dominacją, nie być zależnym od czyjejś arbitralnej woli. Źródłem tego rozumienia wolności jest zasada prawa rzymskiego, która definiuje status osoby wolnej jako nie będącej poddaną arbitralnej woli innej osoby, w przeciwieństwie do niewolnika. Człowiek jest wolny o tyle, o ile przysługują mu pewne prawne i polityczne uprawnienia, a lud lub miasto jest wolny o tyle, o ile sam sobie nadaje prawa. Jest autonomiczny i suwerenny. Wolność to zależność tylko od siebie samego, a istnienie choćby potencjalnego zagrożenia dla mojej wolności jest już jej pogwałceniem.

Z kolei republikańska równość polega nie tylko na równości uprawnień obywatelskich i politycznych i równości w odpowiedzialności wobec zakazów i nakazów prawa, lecz także na potrzebie zapewnienia wszystkich obywatelom możliwie równych społecznych, ekonomicznych i kulturowych warunków do życia w godności i szacunku wobec samego siebie. Jak mówił Machiavelli, ubóstwo nie może oznaczać wykluczenia z publicznych stanowisk, ani utraty reputacji. Z kolei jak wskazywał Rousseau, w republice wartej swojej nazwy nikt nie powinien być tak biednym, by być zmuszonym do sprzedania siebie samego, ani tak bogatym by móc kupić, poprzez przysługi, posłuszeństwo innych obywateli.

Republikanizm jest zatem teorią wolności równoważącą uprawnienia i obowiązki obywatelskie. Wolność ta rozumiana jest jako wolność polityczna – indywidualna wolność każdego obywatela do uczestniczenia w polityce i gwarantowana jest ona przez wspólnotę polityczną. Każdy obywatel ma naturalne (jako człowiek) i polityczne (jako obywatel) uprawnienie do uczestniczenia w procesie politycznym i jednocześnie moralny obowiązek korzystania z tego prawa dla ochrony swojej wolności i interesów. Rolą państwa jest stać na straży tej wolności i gwarantować mu korzystanie z niej.

Podstawowa ontologiczna zasada republikańska, sformułowana w pierwszych zdaniach „Polityki” Arystotelesa brzmi: „Państwo [polis] jest pierwej [protos] w stosunku do rodziny i jednostki”. Oznacza to, że dobro człowieka jest zależne od dobra wspólnoty politycznej. Ale wspólnotowość ta chroni indywidualność, lub innymi słowy, indywidualność jest przez wspólnotowość umożliwiana. Władza suwerena – czyli narodu politycznego – musi być ograniczona przez normy konstytucyjne, po to, by zachować zasadę politycznego indywidualizmu: głównym celem społeczności politycznej jest ochrona jednostki, jej życia, wolności i własności. Instytucje muszą być zatem tak skonstruowane by umożliwiać wszystkim obywatelom korzystanie z ich wolności i by korzystanie z wolności przez jednego, nie stanowiło zagrożenia dla wolności drugiego.

ZASADY USTROJOWE

Republikanizm, który w polskiej kulturze nosił nazwę sarmatyzmu, można rozpisać na kilka fundamentalnych zasad.

Po pierwsze, jest to zasada równowagi wolność i równość zawarta w formule: równi w wolności. Jest to zasada organizująca proces polityczny. Jak mówił Machiavelli: „W każdej republice istnieją dwa stronnictwa – ludu i możnych; z niezgody między tymi dwoma stronnictwami rodzą się wszelkie prawa zabezpieczające wolność.” Wg Madisona istnienie partii (fakcji) jest koniecznym skutkiem wolności. Z jednej strony ich źródłem jest związek rozumu (opinii) z miłością własną (namiętnościami), a z drugiej strony, różnice w zdolnościach umysłu i ciała, skutkujące różnicami majątkowymi. Dlatego różnice interesów, zasobów i kondycji muszą być „przepuszczone” poprzez instytucje polityczne gwarantujące równość wobec prawa. Idealnym modelem sceny politycznej jest podział na dwie ścierające się partie, kładące nacisk na jedną z tych wartości. Temu sprzyja mechanizm umożliwiający wybór kandydatów (a nawet kandydatów na kandydatów), a nie wyłącznie partii.

Po drugie, jest to zasada prymatu dobra wspólnego. Oznacza ona preferowanie interesu całości ponad interesem części wtedy, gdy interes części stoi w kolizji z interesem całości. Realizuje się ona przez wymuszaniu kompromisów i unikanie rozwiązań ekstremalnych. W polskiej tradycji ów kompromis był rozumiany skrajnie, oznaczał praktycznie pełną zgodę pod groźbą użycia veta (przez grupę a później jednego człowieka). Mimo wad konstrukcji prawnej liberum veto, nie zmienia to faktu, że kategoria dobra wspólnego zakorzeniona jest w polskiej kulturze i świadomości zbiorowej. Dominowała ona w społecznej aksjologii I RP, przenikała etos klasycznej inteligencji, pojawiała się wyraźnie w postulatach tzw. pierwszej Solidarności i jest podstawową kategorią społecznej nauki Kościoła Katolickiego.

Po trzecie, jest to zasada poszanowania prawa jako fundamentu wolności i ochrony przed samowolą. Prawo ma być mechanizmem ochrony wolności indywidualnej, ale jednocześnie broni dobra wspólnego przed zagrożeniem ze strony prywatnych interesów z nim sprzecznych. Innymi słowy, prawo jest jedyną obroną przed tyranią. Machiavelli podkreślał, że tyranię rodzą „jawne dążenie do rozszerzenia swobód ze strony ludu oraz jawna wola rozkazywania ze strony szlachty. Jeśli zaś lud i szlachta nie zdołają wspólnie ustanowić prawa chroniącego wolność, a jedna ze stron opowie się za pojedynczym obywatelem, niechybnie wyniknie z tego tyrania.” (Dicorsi, ks. I). Konieczna jest tu nieustająca edukacja obywatelska, której fundamentem jest powszechna znajomość konstytucji i zagwarantowanie możliwości powszechnego posługiwania się nią w kontaktach z instytucjami publicznymi.

Po czwarte, jest to zasada samorządności – Nic o nas bez nas. Tradycyjna zasada prawa rzymskiego mówiła: Quod omnes tangit, ab omnes comprobari debet, czyli: co dotyczy wszystkich, przez wszystkich winno być rozstrzygane. Republikanizm to polityka obywateli dla obywateli, umożliwiająca szybką transmisję interesów wyborców do sfery politycznej (to, czego dziś właśnie brak) i przepuszczania ich przez instytucjonalne „filtry” dobra wspólnego. Państwo jest sługą obywateli, pomaga obywatelom w samo-rządzeniu-się. Państwo, obok swoich tradycyjnych funkcji legislacyjnych, egzekucyjnych i sądowych, pełni tu rolę gwaranta wolności słowa, kolektora dobrych praktyk, strażnika dobrych regulacji i brokera kontraktów społecznych.

Po piąte, jest to zasada pomocniczości. Ma ona dwojaki sens. Z jednej strony, mówi ona o dostosowaniu skali środków i szczebla realizacji do wielkości przedsięwzięcia. (Czyli „nie strzela się do muchy z armaty” i „nie zawraca się Wisły kijem”.) Z drugiej jednak strony, ma ona także sens moralny. Polega bowiem ona na wymuszaniu samodzielności obywatelskiej – wymuszaniu korzystania ze swojej wolności. Obywatele powinni być popychani do samodzielnej realizacji swoich interesów. Państwo powinno pomagać im je realizować, ale nie zastępować ich w tym. Nigdy nie powinno z obywateli zdejmować ich moralnego obowiązku samodzielnej realizacji swoich interesów i dbania o swoja wolność. Takie państwo byłoby niemoralne.

Po szóste, jest to zasada reprezentacji. XIV- i XV-wieczni prawnicy włoscy uznali, że rada jako całość reprezentuje całe miasto lub cały lud, nie zaś tylko część ludu. Natomiast pojedynczy obywatel powinien uczestniczyć w zebraniach dla interesu miasta, nie zaś dla interesu swojej rodziny, fakcji, lub grupy która go wybrała. Dla klasycznych republikanów uczestnictwo w rządzie było istotne by zachować wolność i dać obywatelom edukację polityczną – wyłaniając przy tym najlepszych i najbardziej odpowiedzialnych rządzących, ludzi dążących do sławy. Jest bowiem ważniejszym, by mieć dobrych władców, niż obywateli uczestniczących w każdej decyzji. To, co się liczy to jakość nie ilość – czyli to, czy ci, którzy zarządzają i decydują chcą działać dla dobra wspólnego. Zasada reprezentacji ma zatem również taki sens, że obliguje do wyłaniania kompetentnych reprezentantów. Zasada ta ma w dużej mierze charakter moralnego zobowiązania, bowiem jej prawne wymuszanie zazwyczaj kończy się ograniczaniem wolności.

Kryje się za nią założenie, że publicznie decyduje się o sprawach publicznych. Od strony pozytywnej, oznacza to w konsekwencji uznanie istnienia granicy między sprawami prywatnymi a sprawami publicznymi, a od strony negatywnej konieczność ustalenia i zabezpieczenia tej granicy wobec prób penetracji mojej sfery prywatnej przez państwo i innym obywateli. Oczywiście miejsce tej granicy, jeśli nie gwarantuje tego obyczaj, musi być ustalane w procesie politycznym.

Po siódme, zasada wolnego głosu jako istota obywatelstwa. Zasada ta – jak ujął to w tytule swojej broszury politycznej Stanisław Leszczyński – ubezpiecza wolność. Określenie „sejm niemy” jest metaforą utraty obywatelstwa przez narów szlachecki, zredukowania go do roli poddanych. Przez bardzo długi okres istnienia I RP toczyła się walka o powiązanie zasady wolności głosu z obowiązkiem płacenia podatków (czyli wówczas posiadania posesji), która zakończyła się sukcesem dopiero na Sejmie Wielkim. Okazało się bowiem, że wolny głos sprzedany „za pieczeń” może – w sytuacji istnienia instytucji „liberum veto” – stać się wielką siłą destrukcyjną. Sprzedawanie uprawnień obywatelskich, w obliczu destrukcji centralnej władzy wykonawczej, stało się narzędziem budowania systemu władzy rozproszonej, opartego o klientelizm.

Dlatego obywatelstwo republikańskie jest uprawnieniem do nieskrępowanego wolnego głosu, ale uwiarygodnionym poniesionym ciężarem na rzecz domeny publicznej – czyli podatkiem lub służbą. Także służbą wojskową. Wszak, jak mówił Thomas Jefferson: „Drzewo wolności od czasu do czasu musi być podlewane krwią patriotów i tyranów”. Drugim warunkiem dobrego, odpowiedzialnego użycia wolnego głosu jest zobowiązaniem się do ujawnienia swojej tożsamości. W prawach kardynalnych przyjętych przez Sejm Wielki, nieograniczenie tematyczne wypowiedzi wiązało się z gotowością do wzięcia odpowiedzialności osobistej za wygłoszoną opinię. W zamian za to, obywatel może cieszyć się pełną wolnością wypowiedzi a także gwarancją jego ochrony poprzez dostęp do wolnych mediów.

ZEPSUCIE, ESTABLISHMENT I RELIGIA

Republikanizm nie jest naiwną teorią wierzącą w dobroć człowieka i dobroczynność nieskrępowanej realizacji indywidualnych swobód. Większość republikanów – czy to Cyceron, czy to Machiavelli, czy to polscy protestanccy egzekucjoniści, czy to amerykańscy federaliści uważali, że namiętności ludzkie niepoddane środkom dyscyplinującym są destrukcyjne a republika, podobnie jak pojedynczy człowiek może ulec zepsuciu. „Ludzie jedynie z konieczności zdolni są do czynienia dobra; jeśli zaś pozostawić im swobodę wyboru i dać sposobność do swawoli, od razu wszędzie zapanuje nieporządek i rozpasanie. Dlatego to zwykło się mówić, że głód i ubóstwo czynią ludzi przedsiębiorczymi i pracowitymi, a prawa czynią ich dobrymi.” (Machiavelli, Discorsi, cz. I)

Republika – co wyraźnie podkreślał Machiavelli – istnieje tylko dopóty, dopóki obywatele nie są zepsuci. Podniesienie upadłej wspólnoty jest niemal niemożliwe. „Dla zachowania dobrych obyczajów potrzebne są dobre prawa, a dla zachowania dobrych praw potrzebne są dobre obyczaje. Ponadto prawa i instytucje ustanowione przy powstaniu państwa, gdy ludzie byli dobrzy, są niewystarczające później, gdy ludzie stają się źli.” Dlatego tak konieczna jest dyscyplina i słuszny lęk, który narzucany jest przez religię. „Kto dokładnie pozna dzieje Rzymu, przekona się z łatwością, jak bardzo religia była pomocna w dowodzeniu wojskiem, dodawaniu ducha ludowi, popieraniu ludzi uczciwych i zawstydzaniu nieuczciwych.” Tę samą dyscyplinującą rolę religii widać w XVI-wiecznej Polsce, czy XVII-wiecznych USA.

W dzisiejszej Polsce, tak jak w Polsce XVIII w., restytucja ducha republikańskiego rozwinąć się mogłaby początkowo tylko w wąskiej elicie państwowej (czyli elicie politycznej i administracyjnej). Establishment, czyli ludzie pewni siebie ze względu na swoje kompetencje jest jądrem republikańskiej wspólnoty politycznej. Prawdopodobnie najlepszy passus nt. roli establishmentu w republikach znajdziemy u Cycerona w III. księdze dialogu „O prawach”. „Przewinienia osób wysoko postawionych same w sobie stanowią wielkie nieszczęście, a na domiar złego od razu znajdują gromady naśladowców. […] przywódcy nadają ton całemu społeczeństwu. Gmin podchwytuje każdą zmianę obyczajów. Moim zdaniem społeczeństwo się przekształca, gdy wśród najwyższych warstw następuje zmiana obyczajów i sposobów życia. Występni są tym groźniejsi dla Rzeczypospolitej, że nie tylko sami czynią zło, lecz także zarażają nim całe społeczeństwo; bardziej szkodzą przykładem, niż podłymi uczynkami.”

Dlatego też wielka reforma polskiej republiki w XVIII w. autorstwa Stanisława Konarskiego zaczęła się nie tylko od traktatu politycznego („O skutecznym rad sposobie”), ale także od budowy szkół dla elit – Collegium Nobillium (magnaci) i Szkoły Rycerskiej (klasa średnia). Dziś potrzebujemy ponownego odkrycia tej strategii. Każda wspólnota buduje zestaw etycznych wzorców i praktyk właściwy swojej normatywnej podbudowie. Te wzorce i praktyki skupiają się w kilku głównych rolach o szczególnej społecznej wadze. Główne role w polskiej kulturze republikańskiej to lider-polityk, sędzia, przedsiębiorca budujący gospodarkę w sieciach innowacji, nauczyciel oraz ksiądz. To od tych ról zależy w dużej mierze kondycja całego narodu politycznego.

Republika szanująca polską tradycję musi uznać, że kulturową podstawę tej zbiorowości obywatelskiej stanowią – jak to określił J. M. Rymkiewicz – „starożytne sposoby życia Polaków” (ich modernizacja nie oznacza bowiem likwidacji). Wynika stąd pośrednio uznanie, że godność ludzka i wynikające z niej fundamentalne (ale tylko one) uprawnienia obywatelskie, takie jak życie, wolność osobista i własność, a w konsekwencji sama polityka jako sfera ich realizacji – posiadają moralną, prawno-naturalna podstawę. Jednak poza tą sferą naturalnych praw fundamentalnych rozciąga się już obszar społecznej kontraktualności, której nie mogą krępować abstrakcyjne ograniczenia prawne, wynikające tylko i wyłącznie z potrzeby zachowania teoretycznej spójności systemu. Od strony teorii prawa oznacza to zakwestionowanie czystej, formalnej normatywności i uznanie, że prawo wywiedzione z naturalnych, materialnych intuicji etycznych jest zrozumiałe i bardziej respektowane. Z kolei, kontrakt pozwala uzyskać elastyczność i uniknąć sztywności prawno-administracyjnej.

Jeśli chodzi o scenę polityczną, to polityka republikańska sprzyja luźnej, otwartej partyjności. Preferuje sie głosowanie spersownalizowane – na konkretnych kandydatów. Polityka bowiem ma służyć wyłanianiu liderów i budowaniu więzi. Zalety tego typu systemu partyjnego to transmisja woli obywateli, możliwość jasnego rozliczenia, budowanie zaufania między reprezentantem i reprezentowanymi oraz przesunięcie partii z obrębu państwa ku społeczeństwu. Polityka republikańska zorganizowana przez wyżej wymienione zasady staje się mechanizmem ograniczonego i funkcjonalnego konfliktu. Prawo tworzy się przez „ucieranie” (termin ze staropolskiej praktyki ustawodawczej) w warunkach zagwarantowanego dopuszczenia do głosu wszystkich stron sporu.

Republikanizm jest zatem nie tylko teorią wolności. Jest też formą komunikacji politycznej i działania kolektywnego, a także aksjologią życia zbiorowego. Jest to spójny zestaw społeczno-politycznych wyobrażeń oraz wspólny słownik polityczny – dla inteligenta, przedsiębiorcy i rolnika. Republikanizm nie jest tylko teorią wolności, jest także teorią uczuć i cnót, które tej wolności służą. Taką centralną cnotą jest patriotyzm.

PATRIOTYZM REPUBLIKAŃSKI

W czasach niesłychanie intensywnej krytyki nacjonalizmu, rozumianego jako źródło ksenofobii i agresji bardzo trudno znaleźć dobrą formułę dla takich uczuć jak duma narodowa i takich pojęć jak patriotyzm. Republikanizm ma w tym wymiarze zdecydowaną przewagę nad liberalizmem, który wszelkiego rodzaju wspólnoty uznaje za zagrożenie dla uniwersalnych wolności jednostkowych i jako źródło ingerencji w jej życie. Republikanizm jest formułą polityczności gwarantującej klasowe i etniczne otwarcie oraz społeczną inkluzywność, opartą na tolerancji rozumianej jako przyzwolenie na inność, przy poszanowaniu warunków brzegowych ustroju, tj. m.in. na niewymuszaniu na mnie akceptacji tej inności.

Republika jest przedmiotem dumy narodowej. Republikanizm jest polityką z ojczyzną (i jej historią) w centrum, ale bez kompleksu polskiego, bez poczucia niedorastania do obcych nam form polityczności. Jest to możliwe dzięki temu, że naród jest tu rozumiany politycznie, a nie etnicznie. Oznacza, to także, że jest to jedyna chyba możliwa dziś kultura mocnego patriotyzmu – lojalności wobec narodu jako projektu. Wyrazem tego projektu narodowego jest konstytucja. Nie zmusza to nas zatem do obrony, czy uzasadniania zła popełnionego w praktyce. Wręcz odwrotnie, motywuje to do walki z tym złem w imię prawa i wyobrażonego, choć nieosiągalnego ideału ojczyzny.

Patriotyzm taki jest jak najbardziej partykularystyczny (czyli to na co nie chcę się godzić liberałowie), ale omija pułapki wąsko rozumianego nacjonalizmu. Jest to miłość do instytucji politycznych, wierność pewnej idei narodu politycznego, i upodobanie do pewnego stylu życia. Patriota broni zatem ustroju i interesu publicznego przed każdym, kto chce go naruszyć, czy to z wewnątrz, czy to z zewnątrz.

Patriotyzm republikański oparty jest na doświadczeniu obywatelstwa, a nie jakichś przed-politycznych wartościach opartych na przynależności terytorialnej, językowej, czy religijnej. Republikanizm pozwala zatem łatwo pokazać kluczowy splot wolności i cnoty obywatelskiej, z czym tak wielkie problemy ma liberalizm. Dla republikanina służba publiczna jest sojusznikiem wolności, a nie jej konkurentką. Republikanin nie poświęca życia, czy interesu prywatnego na rzecz dobra wspólnego, on po prostu jest obywatelem kochającym życie w wolności, zatem służy wolności, ponieważ chce prowadzić życie prywatne w spokoju. Cnota obywatelska jest więc fundamentem życia prywatnego, warunkiem podtrzymania ram, które je umożliwiają.

Co więcej patriotyzm nie jest traktowany jako rzecz naturalna, nie wyrośnie on sam na bazie jakiejś przynależności przed-politycznej. Ta namiętność musi być stymulowana przez edukację, dobre rządy i partycypację polityczną. Nauka patriotyzmu jest zaś wstępem do bycia dobrym obywatelem. Można przy tym wyróżnić trzy wymiary realizacji patriotyzmu. Po pierwsze jest to patriotyzm polityczny, polegający na obronie polskiej konstytucji i polskich sposobów życia. Po drugie, jest to patriotyzm ekonomiczny, polegający na budowaniu polskiego kapitalizmu, jako źródła dobrobytu, siły i niezależności. Po trzecie i niesłychanie istotne, jest to patriotyzm charytatywny, polegający na dzieleniu się prywatnym bogactwem dla dobra wspólnego. Andrew Carnegie – amerykański magnat stalowy, jeden z gigantów nowoczesnego kapitalizmu, a jednocześnie patron amerykańskiej filantropii – wypowiedział kiedyś znamienne słowa: „Kto umiera bogatym, umiera zhańbiony” (Who dies rich, dies disgraced).

Tekst ukazał się pierwotnie w książce pt. Jaka wspólnotowość Polaków w XXI wieku, Wolność i Solidarność nr 28