Prezes GPW: polski model kapitalizmu to rozsypane puzzle, które wciąż są układane – Kongres Polska Wielki Projekt

Prezes GPW: polski model kapitalizmu to rozsypane puzzle, które wciąż są układane

– Polski model kapitalizmu to mieszanka, ale z tych rozsypanych puzzli da się coś ułożyć – mówił w rozmowie z Fundacją Polska Wielki Projekt dr Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.



Jakby określił Pan dzisiejsze modele kapitalizmu rozwijane w różnych częściach świata? Wydaje się, że dychotomia liberalizm-socjalizm to już przeszłość i dziś podziały są wielowymiarowe. 

Rynek idei związany z tym, jak rozwija się kapitalizm, bardzo się zglobalizował. Dostęp do informacji sprawia, że możemy dosłownie w ciągu kilku godzin czy dni zorientować się jakie rozwiązania instytucjonalne są w Kanadzie, Australii czy w Hongkongu, przynajmniej pobieżnie.

Z drugiej strony, Instytucje tworzą się przez setki lat, więc mimo tego, że wiemy jakie konkretne rozwiązania instytucjonalne są w innych krajach, widzimy bardzo wyraźnie, że kapitalizm niemiecki różni się od amerykańskiego, amerykański od skandynawskiego, a skandynawski od tego, który rodzi się obecnie w krajach Azji Południowo-Wschodniej.

Celowo podkreślam tu wielką literą słowo „Instytucja”. Podobnie jak pisownia „Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie” określa spółkę prowadzącą w Polsce rynek regulowany dla akcji oraz instrumentów pochodnych, a „giełda papierów wartościowych” to miejsce spotkania kupujących i sprzedających papiery wartościowe, tak „Instytucja” w tym rozumieniu oznacza „zbiór rozwiązań ekonomiczno-społecznych”, a nie „organizację o charakterze publicznym zajmującą się określonym zakresem spraw”.

A jak można sklasyfikować, określić polski model kapitalizmu? Czy coś takiego w ogóle istnieje?

To jest bardzo ciekawa mieszanka. Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie pełniej podczas panelu na Kongresie Polska Wielki Projekt.

Gdy tworzyliśmy polski kapitalizm, mieliśmy z jednej strony doradców, którzy rekomendowali terapię szokową – taki anglosaski model, opierający się na fascynacji sukcesami gospodarczymi epoki Thatcher, czy – w mniejszym stopniu – Reagana. Pamiętam słynne zdanie jednego z ministrów, który na pytanie „Jaka jest najlepsza polityka gospodarcza?”, powiedział: „Najlepsza polityka gospodarcza to jej brak”.

Potem tak się złożyło, że Instytucje rynku kapitałowego zaimportowaliśmy częściowo z Francji, częściowo ze Stanów Zjednoczonych. Reformując system emerytalny, odeszliśmy od zdefiniowanej składki, czyli przeszliśmy na bardziej liberalny system. Instytucje OFE też bardziej są znane w krajach anglosaskich. Jednocześnie pierwsza reforma służby zdrowia, gdy powstały Kasy Chorych przypominała rozwiązanie przyjęte w Niemczech. Potem się z tego wycofaliśmy w kierunku bardziej centralistycznym i nasz NFZ trochę przypomina ten brytyjski NHS, chociaż też nie jest w całości skopiowany.

Jeśli chodzi o reformę podatkową to również mamy Instytucje związane z redystrybucją. Bardzo długo mieliśmy przedziwne podatki. Na początku tej skali dochodowej podatki były niskie, potem rosły, a potem znowu spadały. Najpierw mieliśmy model progresywny, a potem degresywny, co jest niespotykane, bo raczej istnieją modele progresywne, albo „płaskie”.

Można mnożyć przykłady i należy zadać pytanie: czy po 30 latach wytworzył się w Polsce oryginalny model kapitalizmu? Będziemy mieli w czasie Kongresu znakomitego znawcę tej tematyki, specjalistę w tej dziedzinie, autora bardzo dobrej książki o modelach kapitalizmu Europy Środkowo-Wschodniej, a jednocześnie będziemy mieli w panelu dyskutantów, którzy tworzą polityki ekonomiczne i tych którzy są odbiorcami tych polityk.

Więc taka mieszanka.

Tak, ale z tych rozsypanych puzzli może da się coś ułożyć.

Spotkałem się z Pana wypowiedziami nt. kryptowalut. Przyznam, że sam byłem ich entuzjastą w pewnym okresie. Jednak jakby zastanowić się nad tym, czym one są, jaką pełnią funkcję, to właściwie poza takim instrumentem do akumulacji kapitału, być może odkładania, oszczędzania, nie pełnią żadnej roli. Nie są środkiem płatniczym, ani nie mają praktycznie żadnego zastosowania. Nic za nimi nie stoi, tak jak choćby za państwowymi walutami, które mają podparcie w banku centralnym, administracji, prawie, wojsku, konstytucji. Dla wielu autorytetów świata finansów są to instrumenty spekulacyjne, które w momencie drastycznego spadku wartości spowodują ogromne szkody w systemie finansowym.

Rzeczywiście za kryptowaluty nie można nic kupić, bo trudno zmierzyć ich wartość. Są rodzajem zakładu, ile będzie warta dana kryptowaluta w przyszłości. Możemy się o różne rzeczy zakładać: o wynik meczu czy o wartość danej kryptowaluty.

Natomiast taką nowością, z którą mocno eksperymentują banki centralne wielu krajów świata, są waluty cyfrowe, które są emitowane przez banki centralne. Zwłaszcza Chiny i Szwajcaria są w tym zaawansowane. Mają one posiadać siłę nabywczą taką jak pieniądz ulokowany w bankach, którym obracamy w formie gotówkowej. To może być zasadnicza zmiana na firmamencie prowadzenia polityki pieniężnej i fiskalnej. Możemy sobie wyobrazić coś takiego, że bank centralny bezpośrednio oddziałuje na kreację pieniądza, czyli emituje tą cyfrową walutę. Dzisiaj jest tak, że to banki komercyjne kreują pieniądz a bank centralny jedynie tą bazę monetarną, więc jest to tylko wycinek pieniądza, który jest w obiegu.

Kolejna rzecz, z którą eksperymentują Chińczycy, to wprowadzenie do obiegu pieniędzy, które mają określoną datę zapadalności, czyli pieniędzy, które musimy wydać do określonej daty, bo inaczej przepadają. Taka stymulacja do konsumpcji, wypełnianie ścisłe celów PKB. Możemy sobie wyobrażać, że pomoc społeczna będzie wydawana w tym cyfrowym pieniądzu i np. nie będzie można za nią kupić używek. Otwierają się przez to zupełnie nowe możliwości prowadzenia polityki gospodarczej czy monetarnej. Pełna kontrola nad ilością pieniądza w obiegu banku centralnego i fiskalna poprzez redystrybucję i kontrolę sposobu tej redystrybucji.

Na to się nakłada jeszcze to, od czego zaczęli Szwajcarzy, czyli od rynku kapitałowego, gdzie giełda szwajcarska odpowiada wobec banku centralnego i Banku Rozliczeń Międzynarodowych za tą stronę technologiczną, emitowania cyfrowego pieniądza. Tam niezwykła jest możliwość bezpośredniego finansowania się w banku centralnym i rozliczania wszystkiego w oparciu o bank centralny. I to powinno być szczególnie interesujące dla naszej spółki Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, a dokładnie spółki córki KDPW CCP, czyli tego centralnego kontrahenta. Okazuje się, że koszty transakcyjne z rynku kapitałowego drastycznie spadają jeśli można mieć bezpośredni rachunek w banku centralnym i operować tym cyfrowym pieniądzem. Szybkość obrotu znacząco większa.

Trzeci i ostatni element to jest handel międzynarodowy, czyli kwestia przelewów w czasie rzeczywistym między kontynentami. To może sprawić, że najpierw rozpakowujemy, patrzymy, co jest w paczce np. z Chin i jest ona nam przekazywana w momencie kiedy dostanie się potwierdzenie, że dokonaliśmy zapłaty, a jednocześnie jeśli jest coś uszkodzonego, to wtedy nie płacimy i kurier zabiera to z powrotem. Otworzyłoby to niezwykłe możliwości – szczególnie w B2B – zwłaszcza jeśli ktoś zamawia kontener czy pociąg czegoś, to może zweryfikować i dokonać płatności dopiero jak produkt zostanie sprawdzony. Takie natychmiastowe płatności to marzenie importerów i eksporterów. Do tego może dojść możliwość posiadania rachunku w banku centralnym z dostępem do różnych walut, co pozwoli wymieniać waluty po bardzo małych spreadach. To też powinno sprzyjać handlowi międzynarodowemu.

Zastanawiam się czy pieniądz zapadalny to nie jest zbyt duża ingerencja w prywatność i wolność dysponowania własnymi środkami.

To jest największa obawa z punktu widzenia wolności jednostki. Dwie trzecie PKB, czyli zdecydowana większość, to transakcje finansowe, a dwie trzecie transakcji to transakcje B2B, więc prawdopodobnie ten pieniądz cyfrowy w pierwszej kolejności zalokowałby się właśnie tam. Pytanie jest takie, czy w ogóle chcemy, żeby nasze wszystkie transakcje były śledzone? Nawet chrześcijaństwo mówi, że człowiek bardzo ceni wolność, w tym wolność do grzeszenia. Nie można nikomu tego zabronić, musi wybrać dobro w duchu wolności, a nie zostać do tego przymuszony. Te kwestie prywatności są bardzo ważne, ale przy pomocy technologii można też ustawić, że do jakiejś kwoty transakcje są anonimowe przy użyciu cyfrowego pieniądza.  Nie powinno to dotyczyć np. pomocy publicznej, bo jak ktoś nam daje jakiś prezent, może go obwarować swoimi wymogami w kwestii tego, jak mamy spożytkować to, co dostaliśmy.