Deneen: jeśli chcemy być konserwatystami, to musimy bronić tego, co jest prawdziwe w świecie – XII Kongres Polska Wielki Projekt

Deneen: jeśli chcemy być konserwatystami, to musimy bronić tego, co jest prawdziwe w świecie

– Wyzwanie, z którym się zmagamy, polega na tym, że jeśli chcemy być konserwatystami, to musimy bronić czegoś, co jest prawdziwe w świecie, który skupia się na koncepcji wirtualnej rzeczywistości, zaprzeczającej rzeczywistości prawdziwej. Musimy działać na warunkach tych, którzy tę wirtualną rzeczywistość stworzyli  – mówił podczas XII Kongresu Polska Wielki projekt profesor Patrick Deneen.

Patrick Deneen, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Notre Dame (USA) uczestniczył w panelu „Nowy konserwatyzm” podczas XII Kongresu Polska Wielki Projekt, w którym brali także udział: prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, filozof społeczny, publicysta, doktor habilitowany nauk humanistycznych, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz członek Rady Programowej Kongresu PWP, Adrian Vermeule, amerykański prawnik, który obecnie jest profesorem prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge, prof. Nigel Biggar, profesor teologii moralnej i pastoralnej na Uniwersytecie Oksfordzkim, gdzie kieruje Centrum Teologii, Etyki i Życia Publicznego im. McDonalda a także prof. Michał Łuczewski, socjolog, psycholog, metodolog, w latach 2013–2019 zastępca dyrektora Centrum Myśli Jana Pawła II a obecnie członek zarządu Fundacji PWP jako moderator.

Sama etykietka konserwatyzm też wskazuje na ograniczenia reakcji, do której jesteśmy zdolni, ponieważ stan człowieka obejmuje także stan świata, który jest przez niego tworzony. Jest też związany z poczuciem obowiązku, z naszym poczuciem odpowiedzialności wobec kolejnych pokoleń. To nie jest tylko etykietka polityczna, tutaj chodzi też o to, żeby wziąć odpowiedzialność za naszą rzeczywistość. Chociaż niektórzy postrzegają to jedynie jako frakcję polityczną. W porządku liberalnym wolność definiuje się jako całkowitą swobodę człowieka, wyzwoloną także od ograniczeń czasowych historii, miejsca czy biologii. Można więc powiedzieć, że stanowisko konserwatywne jest zmuszane do tego, żeby się uzasadnić. Szersza opinia publiczna wymaga takiego uzasadnienia od konserwatystów. Znajdujemy się w dziwnym położeniu. To, co dzisiaj nazywamy konserwatyzmem, oznacza obronę naszej wolności, i to wobec bardzo potężnych graczy i instytucji na świecie. Wobec tych, którzy rządzą nami, naszym światem, instytucjami. Możemy zacząć od uniwersytetów, na których wykładamy, możemy wskazać na media, na świat rozrywki, na przywódców zachodniego porządku. Ci gracze przyjęli takie postrzeganie wolności, które neguje tę rzeczywistość, którą opisałem w poprzedniej wypowiedzi. W państwie, w którym się wychowałem, w którym żyłem, często zdarza się, że w przypadku tych instytucji zaprzeczamy definicji małżeństwa. Że zaprzeczamy temu, że jest to unia kobiety i mężczyzny. Zaprzeczamy temu, że dzieci są błogosławieństwem. Zaprzeczamy temu, że dzieci to nie tylko młodzi ludzie, którzy są poddawani seksualizacji – tak się dzieje w Stanach Zjednoczonych. Powstaje coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości. To nie jest prawdziwa rzeczywistość. W tej wirtualnej rzeczywistości możemy przerabiać i wymieniać to, co kiedyś było naszą rzeczywistością, i nazywać ten nowy twór naszą rzeczywistością” – powiedział Deneen.

Jądrem konserwatyzmu według Patricka Deneena jest obrona tego, „co jest prawdziwe w świecie”. „Wyzwanie, z którym się zmagamy, polega na tym, że jeśli chcemy być konserwatystami, to musimy bronić czegoś, co jest prawdziwe w świecie, który skupia się na koncepcji wirtualnej rzeczywistości, zaprzeczającej rzeczywistości prawdziwej. Musimy działać na warunkach tych, którzy tę wirtualną rzeczywistość stworzyli. Jeden przykład. Debata na temat małżeństwa w Stanach Zjednoczonych szybko pokazała, że ci, którzy bronili małżeństwa, otrzymali etykietkę obrońców tradycyjnego małżeństwa. Jak tylko pojawiła się ta etykietka tradycyjnego małżeństwa, to otrzymaliśmy etykietkę osób, które broniły czegoś, co jest opresyjne. Jak tylko pojawiło się słowo tradycyjne, to już wtedy wiedzieliśmy, że ta walka jest przegrana, ponieważ słowo tradycyjne odzwierciedlało w świecie w perspektywie liberałów coś arbitralnego i opresyjnego. Narzucane są nam warunki, na których możemy bronić naszych wartości. Walczymy na polu tych, którzy tworzą wirtualną rzeczywistość albo nawet antyrzeczywistość” – tłumaczył.